czwartek, 12 lutego 2015

Rozdział 2

Minęły dwa miesiące odkąd opuściłam szpital. Życie przybrało dziwny rytm.  Poniekąd przypominał on ten sprzed śmierci Tomka.  Wszystko do przewidzenia.

wstać-zjeść coś-zażyć prozac-wyjść do pracy-zjeść coś w pracy-znowu wziąć prozac- wrócić do domu- zjeść coś- ewentualnie wziąć tabletkę nasenną-iść spać

Nienawidziłam tego z całego serca. Miałam ochotę zacząć krzyczeć, chociaż było to zupełnie bezsensowne.
Przepisując ostateczną wersję wiadomości, które miały zostać przeczytane podczas audycji nie zwracałam większej uwagi na to co się dzieje. Kiedy ktoś klepnął mnie w ramię aż podskoczyłam.
- Fabian, czy tak ciężko się odezwać?
- Lena... musisz coś zobaczyć.
- Teraz mam pracę. Sam mi to zadałeś.
Fabian rozejrzał się po pomieszczeniu.
- Majka, bądź tak miła i skończ to przepisywać.
- Jasne- dziewczyna sięgnęła po kartkę z wiadomościami.
Westchnęłam i ruszyłam za Fabianem. Był teoretycznie moim szefem, ale nie nadawał się do tej roli. Nie miał za grosz zdolności przywódczych i pracownicy bezwstydnie to wykorzystywali. Każdy wchodził mu na głowę.
- To damska toaleta!- krzyknęłam, kiedy otworzył drzwi.
- Nie ważne. Panie przodem- wskazał szarmancko ręką na uchylone drzwi
Zadrżałam ze wściekłości.
- Fabian, ja jestem wdową! I...
- Kobieto, czy naprawdę sądzisz, że mam na ciebie ochotę? Unikaj romansów w pracy, pamiętaj o tym- zaśmiał się.
Poczułam że się czerwienię.
- Przepraszam.
- Nie musisz mnie przepraszać. Rozumiem o czym pomyślałaś, kiedy tak przystojny mężczyzna usiłował zaciągnąć cię do łazienki.
Roześmialiśmy się oboje, Po raz pierwszy od śmierci Tomka udało mi się śmiać.
- Akurat to co tam jest nie jest śmieszne. Podpadłaś już komuś?
- Chyba nie.
Weszłam odważnie do toalety.
- Powiedziała mi o tym sprzątaczka.
Na lustrze ktoś nabazgrał słowa:

"Lena to szmata. Już niedługo..."

Zamurowało mnie. Mój dobry nastrój wyparował równie szybko jak się pojawił.
- Co to ma być?!
- Lena, mam nadzieję, że to głupi żart. Ale, do cholery jeśli to się powtórzy, to musisz to zgłosić. To są groźby.
Fabian był zdegustowany.
- Jesteś pewna, że nikomu nie podpadłaś?
Zaczęła przypominać sobie ostatnie dwa miesiące. Czy byłam dla kogoś niemiła? Z całą pewnością nie. Nie zajmowałam się niczym innym, niż praca.
- Nic nie zrobiłam- powiedziałam stanowczo.
- Wierzę ci. Jeśli chcesz, możesz już iść do domu.
- Nie, zostanę.
Wzięłam od Majki skończoną robotę. Podziękowałam jej i przeczytałam tekst.
Kiedy wróciłam do domu zadzwoniłam do Walewskiego.
- Słucham.
- Muszę panu o czymś powiedzieć.
Wyjaśniłam mu całą sytuację z pracy.
- Chce pani to zgłosić?
- Jeżeli pojawią się następne zrobię to.
- W porządku. Pani Leno... proszę na siebie uważać. Jeżeli to była forma żartu, muszę przyznać, że jego autor nie jest zbyt zabawny.
Kiedy jadłam obiad, moja twarz odbiła się w łyżce. Nic dziwnego, że Fabian nie miał na mnie ochoty, pomyślałam z ironią.
Podeszłam do dużego lustra. Nigdy nie byłam szczupła, ale na chwilę obecną wydawałam się wręcz rozlana. Tomek uważał, że jestem ponętna... nie, nie wolno mi o nim myśleć.
 Stanęłam na wadzę. 67 kilogramów, przy moich 170 cm. Jak zwykle.
Nie przytyłam, ale moje ciało straciło sprężystość, Włosy zmatowiały. Ich naturalnie kasztanowy odcień, przybrał szarawą poświatę. Byłam nieudolną parodią samej siebie. A moje oczy...
Przypomniałam sobie sytuację sprzed lat. Naszą pierwszą randkę.

-  Nosisz soczewki?- zapytał Tomek.
- Nie.
- W takim razie masz najpiękniejsze oczy jakie widziałem. Może i faceci nie znają się na kolorach, ale są tak zielone... jak młode liście.
- Chyba jednak znają- powiedziałam szeptem.

Wybuchnęłam płaczem. Muszę się pozbierać, myślałam, Nie przywrócę Tomkowi życia, zachowując się jak stara wdowa. Przecież jestem młoda! Ja nie umarłam. Przynajmniej nie cała. Martwa była ta część, która należała do Tomka.
- Koniec- wyszeptałam.

Następnego dnia w pracy powitał mnie mnie Fabian.
- To już przesada- podał mi kartkę- była na twoim biurku.

Jesteś szmatą. Powinnaś umrzeć.

- Lena, trzeba wezwać policję.
- Wiem.
Kiedy pojawili się funkcjonariusze jeden z nich wziął kartkę. Nie byli zachwyceni, że napis na lustrze zmyto. Kartka miała iść do analizy, ale uprzedzano mnie, że na jej podstawie ciężko będzie kogoś osądzić,
- Potrzebujemy więcej dowodów.

Skrzywiłam się. Czego oni chcieli?  Końskiej głowy w moim łóżku?
Martwej ryby w skrzynce na listy?

Udało mi się przekonać Fabiana, że mogę zostać w pracy. Poprawiałam wszystkie teksty, spisałam wiadomości i dzień się skończył. Stanowczo zbyt szybko.
Kiedy dotarłam do mieszkania, czułam się pusta.
Czy to było związane z działaniem sekty? Obawiałam się, że tak. Jeżeli jednak mieli mnie przekonać ze wstąpieniem w swoje szeregi, dlaczego mnie zastraszali? Nie miało to sensu.
Ktoś zapukał do drzwi.
Znajomo wyglądająca kobieta trzymała ciasto.
- Jesteśmy sąsiadkami- powiedziała- uważam, że powinnyśmy się poznać.
- Proszę wejść.
- Nazywam się Baśka Telega. Chyba jesteśmy w podobnym wieku.
- Yy... tak. Lena Nowak.
Chociaż na początku ciężko było nam się porozumieć, udało nam się złapać wspólny język. Próbowała mnie namówić na wyjście do klubu, ale nie czułam się na to gotowa. Gdy wyznałam, że niedawno owdowiałam, ona poklepała mnie po ramieniu. Umiała słuchać, mówić i zamilknąć kiedy trzeba. Nie wykluczałam, że znajdę w niej przyjaciółkę. Ale jeszcze nie teraz.
Pożegnałyśmy się.
 Po dwóch godzinach poszłam zgasić światło na klatce schodowej.
Zauważyłam, że pod moje drzwi wsunięto kartkę.

Martwa szmata to dobra szmata





2 komentarze:

  1. Jenyyy.... Jak ja teraz spać będę? Rozdział przecudowny :3 Tylko czemu musiałam to czytać o 1:08 zaraz przed pójściem spać? Jeśli na moim blogu nie pojawi się kolejny wpis to wiedz, że to wina tego rozdziału ^^. A poważnie to świetnie budujesz napięcie i wyraźnie czuć tu tą groźną aurę. Kocham takie opowiadania <3
    Powodzenia i pisz dalej ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobało mi się to drobne zwolnienie akcji w pierwszym rozdziale. Nie mówię, że nie było ciekawie, ale było potrzebne:) Natomiast w drugim rozdziale, po tym jak Fabian pokazał Lenie lustro zrobiło się naprawdę mrocznie :) Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń